czwartek, 9 września 2010

tak na marginesie...

... czuję, ze mam dzisiaj do powiedzenia więcej niż zwykle :)
dla dobra ogółu.... powstrzymam się jednak!

środa, 8 września 2010

mniam...

zjadłabym dzisiaj obiad dwudaniowy, taki z zupą, pyrami, kompotem... a na deser ciasto drożdżowe z babcinymi powidłami śliwkowymi.... a wieczorem grzane wino, film i szlafrok miziaty...
każdy ma jakieś marzenia :)

wtorek, 7 września 2010

o jezusiku!

zaraz popełnię harakiri :)
nie irytuję się...jeszcze, ale długo mój buddyjski spokój nie potrwa...